<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KrainaHerbaty.pl Blog &#187; Kultura</title>
	<atom:link href="http://blog.krainaherbaty.pl/category/kultura/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.krainaherbaty.pl</link>
	<description>Jeszcze jeden blog WordPress</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 Jun 2010 19:53:50 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wziąć herbatę&#8230; sposobem!</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/wziac-herbate-sposobem.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/wziac-herbate-sposobem.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Apr 2010 05:53:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka łacińska]]></category>
		<category><![CDATA[chiny]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[mongolia]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[tybet]]></category>
		<category><![CDATA[uzbekistan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=340</guid>
		<description><![CDATA[Na świecie istnieje ponad 2000 rodzajów herbaty. Wiele cywilizacji, lecz także pomniejszych kultur czy nawet plemion opracowało własny sposób zaparzania tego napoju. Niektóre z nich stworzyły receptury tak niezwykłe, że ekspresowa herbata z torebki wydaje się przy nich (i bądźmy szczerzy – woreczkowa herbata „na smyczy” zawsze jest&#8230;) barbarzyńskim wymysłem. Zapoznając się z poniższymi metodami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><strong><img class="alignleft size-full wp-image-354" title="Chiny" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2010/04/123.jpg" alt="" width="222" height="164" />Na świecie istnieje ponad 2000 rodzajów herbaty. Wiele cywilizacji, lecz także pomniejszych kultur czy nawet plemion opracowało własny sposób zaparzania tego napoju. Niektóre z nich stworzyły receptury tak niezwykłe, że ekspresowa herbata z torebki wydaje się przy nich (i bądźmy szczerzy – woreczkowa herbata „na smyczy” zawsze jest&#8230;) barbarzyńskim wymysłem. Zapoznając się z poniższymi metodami odkryjemy np. że to nie Brytyjczycy i Bawarczycy mają wyłączność na herbatę z mlekiem, a także, że sól idealnie pasuje do herbacianego naparu&#8230;</strong></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Sposób Klasyczny</span></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Przed rozpoczęciem procesu należy odpowiednio przygotować porcelanowy czajnik (zaparzaczkę) dla parzenia herbaty. Naczynie powinno być suche i dobrze rozgrzane. Wodę gotujemy rzecz jasna w osobnym czajniku, czekając aż dojdzie do stanu tak zwanego „białego wrzątku”. Ilość herbaty jaką umieścimy w zaparzaczce zależy od własnych upodobań i uzależniona jest jedynie od oczekiwanej przez nas siły naparu i zdrowego rozsądku. Susz bezzwłocznie zalewamy wodą. Przepis klasyczny sugeruje jednak, by nie wypełniać czajnika po samą krawędź. W przypadku herbat zielonych radzi się zalać go wodą do 1/4 pojemności, a w przypadku pozostałych odmian do 1/2 lub 1/3. Naczynie należy następnie zakryć szczelnie przykrywką umieszczając między wieczkiem a czajnikiem bawełnianą chustkę lub ręczniczek. Taka sztuczka pozwala na łatwiejsze ulatnianie się pary, która jednocześnie nie unosi ze sobą aromatów i olejków, które chcielibyśmy pozostawić w naszym napoju. Herbaty czarne parzymy ok 3-5 minut, a zielone – 8. Kiedy wrzątek „naciągnie” już suszem zalewamy czajnik do końca i czekamy jeszcze 2-3 minuty. Tak przygotowany napój gotów jest do podania.</div>
<p></p>
<div style="text-align: justify;"><span id="more-340"></span></div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><em>Jak przekonać się, że odpowiednio wykonaliśmy powyższe instrukcje? Najłatwiej zwrócić uwagę na pianę która powinna pojawić się na powierzchni naparu. Nie należy jej usuwać! Wystarczy jedynie delikatnie rozmieszać herbatę łyżeczką.</em></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Należy zaznaczyć, że herbata przygotowana za pomocą metody klasycznej nie powinna być spożywana później niż do ok. 12 godzin od zaparzenia!</div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Sposób Uzbecki</span></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Zieloną herbatę wsypujemy do dobrze rozgrzanego porcelanowego czajnika. Zalewamy ją wrzątkiem do ¼ pojemności naczynia a następnie stawiamy nad ogniem na około 2 – 3 minuty. Następnie dolewamy jeszcze raz tyle wody co poprzednio, zapełniając w ten sposób naczynie do połowy. Przez trzy kolejne minuty całość podgrzewamy i dopiero potem wypełniamy naczynie po krawędź wodą. Uzyskany w ten sposób napar ma ciekawy smak różniący się wyraźnie od herbaty przygotowywanej w sposób tradycyjny.</div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><em>Istnieje kilka wariantów tego przepisu. Do naparu dodać można np. pieprz, miód czy mleko. W takim wypadku pamiętać jedynie należy o zmianie rodzaju herbaty z zielonej na czarną.</em></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Sposób Tybetański</span></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Tybetańczycy piją w zasadzie bardzo silną herbatę, parząc ok 50 – 80 gram suszu w 1 litrze wody (sic!). Do tak przygotowanego wywaru dodają śmietankę przygotowaną na mleku Jaka (w proporcjach od 100 do 250 gram na 1 litr wody) oraz sól! Napar miesza się następnie długotrwale do momentu uzyskania przez niego gęstej i jednorodnej konsystencji. Ten rozprzestrzeniony w Himalajach, Pamirze i na Hindukuszu sposób parzenia herbaty pozwala uzyskać napój, który jak chcą jego zwolennicy niemal natychmiast przywraca siły i witalność!</div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><em>Warto zaznaczyć, że Tybetańczycy potrafią wypić od 20 do 60 filiżanek herbaty „po tybetańsku” dziennie. Nie można jednak przy tym nie wspomnieć, że owe naczynia przypominają raczej 50 gramowe (ml) kieliszki, niż nasze filiżanki.</em></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Sposób Mongolski</span></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Dla zadośćuczynienia tej metodzie potrzebne nam są następujące składniki: zielona herbata, mleko (kozie, owcze, krowie lub wielbłądzie), olej (w zasadzie zwierzęce sadło), mąka (pszeniczna, jęczmienna), pszenica, ryż oraz sól. Czasem do gotowego naparu dodaje się także laurowy listek lub czarny pieprz.</div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Co więc zrobić z tak niezwykłym zestawem składników? Przed rozpoczęciem przygotowań susz herbaciany należy zetrzeć na proszek, a następnie 2 lub 3 stołowe łyżki takiego proszku zalać litrem <strong>zimnej </strong>(!) wody i ustawić na ogniu (kuchenka oczywiście również da sobie radę). Gdy woda zacznie wrzeć dodajemy do mieszanki pół litra mleka, 1 stołową łyżkę oleju, od 50 do 100 gram <strong>podsmażonej wcześniej na oleju</strong> mąki, oraz pół szklanki pszenicy lub ryżu. Wszystko razem doprowadzamy do wrzenia raz jeszcze, dodajemy sól do smaku i gotujemy przez kolejnych 15 minut. Po wszystkim filtrujemy gotowy napar, dodajemy laurowy listek i podajemy!</div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><em>Ten przepis należy do najbardziej egzotycznych wariantów przygotowania herbaty, a jednocześnie nie nastręcza wielu problemów i jest stosunkowo łatwy do realizacji. Całym sercem zachęcam do eksperymentów!</em></div>
<p style="text-align: justify;"><em> </em></p>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Sposób Latynoamerykański (polecany!)</span></div>
<p style="text-align: justify;">
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Jeśli chciałoby się pozostać wiernym definicji ortodoksem należało by stwierdzić, że Latynosi piją nie tyle herbatę, co raczej napój na niej oparty. W jego skład wchodzą bowiem czarna lub zielona herbata, woda, cytryna, ananas, cukier, kubański rum i lód. Jak mieszkańcy południowej ameryki przygotowują swoją wersję herbaty? Na początku kroją ananasa w kosteczkę, zalewają go rumem i zasypują cukrem. Tak przygotowaną mieszankę zakrywają przykrywką i odstawiają do lodówki. Następnie parzą herbatę &#8211; 4 łyżeczki czarnej i 6 łyżeczek zielonej herbaty w jednym litrze wody. Pozwalają naparowi naciągnąć przez ok.12 minut, studzą, dodają odrobinę skórki cytrynowej oraz przygotowany wcześniej ananasowo-rumowy mus. Wszystko dokładnie mieszają, nalewają do wysokich szklanek i dodają lodu. <em>Olé!</em> Pyszny orzeźwiający napój jest gotowy.</div>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/wziac-herbate-sposobem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeźroczysty brzuch Sheng Nuna&#8230; czyli skąd ta herbata?</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/przezroczysty-brzuch-sheng-nuna-czyli-skad-ta-herbata.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/przezroczysty-brzuch-sheng-nuna-czyli-skad-ta-herbata.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 16:03:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[legenda]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[nun]]></category>
		<category><![CDATA[sheng]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=308</guid>
		<description><![CDATA[Bez trudu określić można wiek egipskich piramid. Historykom i archeologom nie nastręcza też problemu odgadnięcie przybliżonego choćby czasu, w którym wprawna ręka prehistorycznego człowieka wykonała najstarsze na naszej planecie malowidła. Tym bardziej dziwi fakt, że historia napoju, który ludzkości towarzyszy niemal od zawsze, ginie w mrokach odległych tysiącleci, do dziś pozostając tajemnicą.
Jedyne co uznawać przywykliśmy za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-323" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2010/03/853670_chinese_coin_1-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" />Bez trudu określić można wiek egipskich piramid. Historykom i archeologom nie nastręcza też problemu odgadnięcie przybliżonego choćby czasu, w którym wprawna ręka prehistorycznego człowieka wykonała najstarsze na naszej planecie malowidła. Tym bardziej dziwi fakt, że historia napoju, który ludzkości towarzyszy niemal od zawsze, ginie w mrokach odległych tysiącleci, do dziś pozostając tajemnicą.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jedyne co uznawać przywykliśmy za pewnik to ojczyzna herbacianego naparu. Wszystkie drogi przecierane przez badaczy tematyki związanej z tym napojem prowadzą bowiem do Chin, choć i ten fakt pozostaje przypuszczeniem. Dla spokoju ducha i na potrzeby kolejnych akapitów, przyjmijmy jednak, że było tak w istocie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-308"></span>Istnieją dziesiątki legend opiewających odkrycie wspaniałego smaku i właściwości herbacianych liści. Każdej z nich zarzucić można niedokładność, nierzeczywistość czy wręcz nieprawdę. Mimo to ich bajeczny charakter i oryginalność do dziś zachwyca niezliczone rzesze miłośników herbaty na całym świecie. Zresztą&#8230; Czy można stosować chłodne zasady nauk historycznych wobec napoju, którego historia zdaje się nie mieć początku?</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli coś, jak ogień czy woda,  obecne jest w dziejach cywilizacji od zawsze, to źródła pochodzenia takich przedmiotów i zjawisk mogą być tylko boskie. W ten właśnie sposób tłumaczyli sobie odkrycie herbaty mieszkańcy starożytnego Cesarstwa Chińskiego. Jedna z najpiękniejszych legend opowiada historię boskiego zielarza &#8211; Sheng Nuna. Kim był ów żyjący przed pięcioma tysiącami lat człowiek? Jedni mawiają, że zesłany został przez bogów. Inni wierzą, że sam musiał być jednym z bóstw, które niczym mityczny Prometeusz zeszło na ziemię, by dać ludziom podarunek, który wnieść miał radość i przywracać zdrowie w trudnym, człowieczym życiu.</p>
<p style="text-align: justify;">Na co dzień niewiele odróżniało Szenga od innych ludzi. Żył między chłopstwem, zajmując się badaniem ziół i traw, a przede wszystkim analizowaniem ich zdrowotnych właściwości. W tym właśnie tkwiła niezwykłość owego niepozornego, niskiego jegomościa o bujnych siwych włosach i bystrym, lecz łagodnym spojrzeniu. Zielarz próbował różnych kombinacji ziół na sobie, a efekt ich działania można było natychmiast zauważyć dzięki jego&#8230; przeźroczystemu brzuchowi (sic!).</p>
<p style="text-align: justify;">Jak chce legenda, Nung w poszukiwaniu nowych leczniczych roślin wyruszył w drogę. Górzyste trakty i niezwykły tamtego lata żar zmęczyły niemłodego już zielarza. Podróżnik oparł się o rosnące nieopodal drzewo i dysząc ciężko skrył rozgrzaną głowę w cieniu gęstego listowia. Opuścił wzrok i niemal natychmiast dostrzegł kątem oka mały liść zerwany zapewne przez górski wiatr z rozłożystych gałęzi. Nung pochylił się by go podnieść i natychmiast uświadomił sobie, że przecież to właśnie brak wiatru, czy choćby lekkiego ruchu powietrza, sprawił, że upał doskwierał mu tak niemiłosiernie. Zdrowy, soczyście zielony liść spadł jednak sam, mimo że jesień nadejść miała dopiero za kilka miesięcy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zielarz uznał to za wyraźny boski znak. Podniósł listek, ujął go w dłoń i zaczął przyglądać mu się  dokładnie. Pełny, mocny kolor przypadł mu do gustu. Gdy Nung zacisnął dłoń z wnętrza rośliny wypłynęły naturalne, oleiste soki. Mędrzec uniósł pomięty liść i powąchał go. Mocny, nadzwyczaj silny zapach o nieznanym mu wcześniej charakterze uderzył mu do głowy. Doświadczenie podpowiadało jedno – ta roślina pomoże mu w walce z upałem, przywróci siłę ducha i pozwoli ruszyć w dalszą drogę. Tak też się stało, a z pomocą swego niezwykłego brzucha, Sheng odkrył również, że napar przygotowany z napotkanych liści może stanowić antidotum na wiele trujących ziół, o które nie trudno było w ówczesnym Cesarstwie.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak widzą początki herbacianej historii najstarsze Chińskie kroniki. Wedle tych samych źródeł, nowy napar potrzebował wielu wieków by na dobre zadomowić się w kulturze Państwa Środka. Tym nie mniej, gdy herbata odniosła już sukces na cesarskim dworze i coraz częściej gościła również pod wiejskimi strzechami, dokonał się ostatni akt, który na stałe połączył ją nierozerwalnym związkiem z azjatycką ojczyzną.</p>
<p style="text-align: justify;">Stało się to w czasie, gdy za wielkim murem niepodzielnie panowania dynastia Tan. Pierwszy w historii badacz herbaty, Lu Jun, zakończył właśnie pisanie traktatu zwanego „Cha Tzin” czyli „Herbaciany Kanon”. Obwołany potem Herbacianym Bóstwem autor, zawarł w swej książce szczegółowy opis procesu przygotowania i obróbki herbacianych liści, gatunki oraz regiony kraju w których dokonuje się ich uprawy, metody badania jakości listowia oraz wody w której przygotowuje się napar. Rzecz jasna, dokonał również dokładnego opisy sposobów zaparzania i podawania gotowego napoju.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaszczytom i pochwałom nie było końca. Cesarz, przeczytawszy dzieło, dołożył zaś wszelkich starań by herbaciany wywar stał się elementem dworskiej etykiety i urzędniczej pracy (co, szerze powiedziawszy, znamy chyba w tym wariancie do dnia dzisiejszego&#8230;). Herbata ostatecznie zapanowała w tej części świata.</p>
<p style="text-align: justify;">Utrzymywany w odizolowanym Cesarstwie przepis przez wiele lat pozostawał ukryty za wielkim murem. Nic dziwnego więc, że pierwsze zagraniczne podróżne herbacianego suszu wiodły przez  morze do nieodległej Japonii. Niewielkie ilości przygotowanych do parzenia liści przywędrowały tam w kieszeniach sukni misjonarzy buddyjskich, którzy w dziewiątym wieku dotarli do brzegów Kraju Kwitnącej Wiśni. Ironia losu sprawiła, że nie wszystkich udało się przekonać do nowej, egzotycznej religii. Dużo więcej „wyznawców” zdobyła właśnie herbata, którą Japończycy już trzy wieki później uprawiali na masową skalę we własnych odmianach.</p>
<p style="text-align: justify;">A Europa? Tu herbata przyjęła taktykę okrążenia. Przez syberyjskie stepy i górskie pasma, na grzbietach mułów, osłów i koni, ciągnęły niekończące się karawany przemierzające Jedwabny Szkak. Już w 1547 roku kozacy, którzy na rozkaz cara zajmowali się podbijaniem syberyjskich ludów, złożyli u stóp swego władcy beczkę pachnącego suszu, otrzymaną (lub zrabowaną) od jednego z chińskich kupców. Z drugiej strony Europy, około pół wieku później, pierwsze transporty herbaty dotarły do amsterdamskiego portu.</p>
<p style="text-align: justify;">Nasz kraj znalazł się więc w swoistym herbacianym potrzasku, który sprawił, że nowy napój dość późno przebił się do naszej świadomości. O tym wspominałem już jednak wcześniej opowiadając historię pochodzenia oryginalnej, bo przecież polskiej, nazwy „Herbata”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/przezroczysty-brzuch-sheng-nuna-czyli-skad-ta-herbata.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie i herbaciane ceremonie.</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/zycie-i-herbaciane-ceremonie.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/zycie-i-herbaciane-ceremonie.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 16:57:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Matysik (KrainaHerbaty.pl)</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=292</guid>
		<description><![CDATA[Herbaciany ceremoniał to niezwykła tradycja. Choć z punktu widzenia zwykłego Europejczyka, może się on wydawać pozbawionym głębszego sensu obyczajem, dla wtajemniczonych stanowi przeżycie estetyczne, mistyczne a nawet religijne. Nie łatwo w to uwierzyć? Zacznijmy więc od początku&#8230;.
 
Przed kilkoma tysiącami lat w starożytnych Chinach pojawiła się teoria z pogranicza religii i mistyki. Nazwano ją „herbacianą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: small;"><a href="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2010/03/ceremonial.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-293" title="Herbaciane ceremonie" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2010/03/ceremonial.jpg" alt="" width="230" height="153" /></a>Herbaciany ceremoniał to niezwykła tradycja. Choć z punktu widzenia zwykłego Europejczyka, może się on wydawać pozbawionym głębszego sensu obyczajem, dla wtajemniczonych stanowi przeżycie estetyczne, mistyczne a nawet religijne. Nie łatwo w to uwierzyć? Zacznijmy więc od początku&#8230;.</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Przed kilkoma tysiącami lat w starożytnych Chinach pojawiła się teoria z pogranicza religii i mistyki. Nazwano ją „herbacianą drogą”. Dla kultur wschodu termin ten nie był niczym nowym. Ówczesne religie i światopoglądy, pogrążone w praktykach medytacyjnych i walce o samodoskonalenie duszy, często używały słowa „droga”, określając w ten sposób dokładny przepis na osiągnięcie szczęścia. Herbaciany napar stał się pierwszym i fundamentalnym elementem nowego pomysłu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"><span id="more-292"></span>Ceremoniał picia naparu związany był nierozłącznie z koniecznością odkrycia odpowiedniego dla siebie rodzaju herbaty, skosztowania jej, a także dbania o jej naturalny, prawdziwy charakter i smak. Tylko tak przygotowana herbata mogła zostać wykorzystana dla potrzeb rytuału. Właśnie w tym procesie znajdowano analogię do ludzkiego losu. Człowiek musi przecież znaleźć szczęście sam, dobierając specjalnie dla siebie odpowiednie składniki codziennego życia. By tego dokonać, kosztuje każdego z nich, a potem dba, by odpowiednia, „życiowa”, mieszanka nie utraciła swej naturalności i prawdziwości.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Herbaciana ceremonia ma więc wedle starożytnych podań pomóc nam odkryć siebie. To poddawanie się tej tradycji może dać wiedzę, której zastosowanie pomoże żyć w zgodzie ze sobą i otaczającym światem. Wypełnianie rytuału pomaga w ćwiczeniu dyscypliny oraz buduje poczucie estetyki i daje radość, która bez wątpienia wywrze wpływ na nasze życie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Przejdźmy więc może, do konkretnego przykładu. Jedną z najbardziej znanych ceremonii picia herbaty jest Pin Cha, stanowiąca doskonały przykład tradycji, mającej bezpośredni związek ze wspomnianą już „Herbacianą Drogą”. Ceremoniał ten wyróżnia się wyraźnie niewielką ilością przedmiotów potrzebnych do jego przeprowadzenia. Każdy może go więc przeprowadzić samemu w zaciszu własnego domu. Mimo swych starożytnych korzeni Pin Cha, praktykowane jest do dziś   tak w Chinach jak na Tajwanie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: small;">Ceremoniał Pin Cha</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: small;"> </span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">1. Przygotowanie:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Do przeprowadzenia Pin Cha potrzebny będzie czajniczek do zaparzania herbaty, kilka filiżanek, drugi czajnik lub większe naczynie (które stanie się naszą „filiżanką sprawiedliwości”) oraz oczywiście herbata (najlepiej mocna, czarna odmiana, np. Earl Grey, lub inny rodzaj w zależności od upodobania). Zawartość czajniczka (najlepiej wykonanego z gliny lub ceramiki), podgrzewać można za pomocą kuchenki gazowej, lub podgrzewacza olejowego czy spirytusowego. Pamiętając o zachowaniu estetyki postarajmy się o możliwie tradycyjne filiżanki i czajnik. Jeśli nie możemy sobie tego zapewnić, zadbajmy o odpowiedni wygląd i oprawę – ceremonii hołdujemy przecież dla własnej przyjemności . </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">2. Rozgrzanie czajnika:</span></span><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Do pustego czajniczka nalewamy sporą ilość wrzątku. Ważne jest, by naczynie zapełnione zostało do samego końca. Czekamy około minuty by czajnik zdążył się rozgrzać. Następnie wylewamy gorącą wodę z czajniczka. Najlepiej dokonać tego przez szyjkę naczynia, tak by rozgrzane zostały wszystkie jego elementy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">3. Dosypywanie herbaty:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Teraz rozpoczyna się kluczowa część ceremonii. Na początek umieszczamy w czajniczku sitko lub filtr, który nie pozwoli herbacie przedostać się do szyjki naczynia. Następnie do środka wsypujemy odpowiednią ilość suszu i za pomocą drewnianej łyżeczki lub łopatki mieszamy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">4. Woda:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Wrzątek nalewamy do czajniczka do pełna. Wskazanym jest nawet, by nieco wody przelało się przez krawędź naczynia!</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">5. Rozgrzanie filiżanek:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Filiżanki rozgrzewa się z kilku powodów. Głównym z nich jest dbałość o temperaturę gotowego naparu. Zależy nam przecież, by nie zaczął on zbyt szybko stygnąć. Proces ten przeprowadzamy poprzez zanurzenie filiżanek na kilkadziesiąt sekund w gorącej wodzie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">6. Rozlewanie herbaty:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">W pierwszym punkcie wspominałem o naczyniu zwanym „filiżanką sprawiedliwości”. Jest to tajwańska, tradycyjna nazwa naczynia, które ma zapewnić pełną równość uczestników ceremonii. W istocie, chodzi o to, że mimo najlepszych starań nie będziemy w stanie obdarzyć współpijących naparem o identycznej intensywności rozlewając go z czajnika. Pierwszy częstowany otrzyma bowiem słabszy napój niż ostatni. Dlatego właśnie całą zawartość czajnika przelewamy do „filiżanki sprawiedliwości”. Herbata w niej zawarta nie podlega już procesowi parzenia, miesza się i uzyskuję doskonale jednolity skład.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">7. Nalewanie naparu do filiżanek:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Herbatą z filiżanki sprawiedliwości zalewamy filiżanki do ¾ objętości.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">8. Podawanie herbaty:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Najprzyjemniejsza część herbacianej tradycji. Każdy z gości powinien sam wybrać swoją filiżankę i zabrać ją z tacy lub stolika. Herbatę pije się w skupieniu, ale nie znaczy to, że należy powstrzymać się od rozmów. Ceremonia nakazuje brać niewielkie łyczki oraz koncentrowanie się na smaku i zapachu. Taki rodzaj przemyśleń relaksuje, łagodzi wszelkie stresy i pozwala wprowadzić się w stan ,w którym łatwiej zastanowić się nad otaczającym światem, swoimi radościami i problemami, oraz całym swoim życiem. Ważne jest, by powstrzymać się od szybkiego wypicia całej filiżanki.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-size: small;">9. Przywrócenie do stanu początkowego:</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Jeśli przygotowujemy herbatę zieloną to jak wiadomo możemy zaparzać ją nawet do trzech razy (pamiętając jednakże o niezalewaniu jej wrzątkiem, a raczej wodą o temperaturze ok 75-80 stopni  Celsjusza). Gdy napar zawarty w „filiżance sprawiedliwości” zacznie tracić swój smak, kończymy ceremoniał. Po wyjściu gości, resztki herbaty wyrzucamy, naczynia myjemy a następnie umieszczamy w jednym miejscu. Zestaw do przeprowadzania Pin Cha powinien być zawsze suchy i przygotowany na przyjęcie kolejnych gości!</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Pin Cha to tylko element bogatego wachlarza ceremoniałów i rytuałów, które po dziś dzień spotkać można pod strzechami chińskich domostw. Dla zaspokojenia własnej ciekawości warto go spróbować. Picie herbaty w biegu, pośpiechu i bez skupienia jest przyjemne, ale o ileż więcej radości daje chwila odpoczynku i koncentracji, którą dać może pachnący napar wypełniający ozdobną filiżankę&#8230;</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/zycie-i-herbaciane-ceremonie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Herbaciana miłość</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbaciana-milosc.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbaciana-milosc.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 20:20:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[afrodyzjak]]></category>
		<category><![CDATA[erotyka]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=266</guid>
		<description><![CDATA[
W pierwszym numerze Herbacianego Newslettera zwracałem uwagę na ogromny udział herbaty w kształtowaniu się naszej kultury, bez względu na szerokość geograficzną, rasę czy religię. Napar z listowia zdołał się także wedrzeć w nasze życie miłosne, nierzadko wraz z nami wędrując od spojrzeń rzucanych nieśmiało znad filiżanki do samych progów przytulnych sypialni. 
Jak więc postrzegają herbaciano-miłosne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-265" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2010/02/walentynki.jpg" alt="" width="195" height="175" /></div>
<p style="text-align: justify;"><strong>W pierwszym numerze Herbacianego Newslettera zwracałem uwagę na ogromny udział herbaty w kształtowaniu się naszej kultury, bez względu na szerokość geograficzną, rasę czy religię. Napar z listowia zdołał się także wedrzeć w nasze życie miłosne, nierzadko wraz z nami wędrując od spojrzeń rzucanych nieśmiało znad filiżanki do samych progów przytulnych sypialni. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jak więc postrzegają herbaciano-miłosne i erotyczno-herbaciane relacje różne kultury i cywilizację? Oto garść miłosnych ciekawostek, unoszących się nad parującymi imbrykami&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-266"></span></p>
<p><strong>Filiżanka przed, po czy&#8230; zamiast?<br />
(Wielka Brytania)</strong></p>
<p>Firma YouGov zajmująca się badaniem opinii publicznej w Wielkiej Brytanii przeprowadziła ostatnio interesującą ankietę, dotyczącą randkowych preferencji obywateli Zjednoczonego Królestwa. Poproszono 541 singli o ustosunkowanie się do następującego zdania:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>„Jeśli ktoś z kim umówiłem/umówiłam się na pierwszą randkę spodoba mi się podczas jej trwania, to wolałbym/wolałabym raczej zakończyć to spotkanie wypiciem wspólnej filiżanki herbaty, kawy lub innego gorącego napoju, niż spędzeniem z nim/nią nocy” . </em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wyniki ankiety zaskoczyły wszystkich. 45 % respondentów „zdecydowanie zgodziło się” z przedstawioną opinią, podczas gdy jedynie 6 % wykazało „zdecydowany sprzeciw”. 17 % optowało za „zgodą” a jedynie 11 % „nie zgadzało się”. Warto dodać, że poparcie dla wieczornej herbatki wśród mężczyzn w wieku od 18 do 24 lat było dwukrotnie wyższe niż pogląd przeciwny!</p>
<p style="text-align: justify;">Jak widać, nastrój jaki stwarza wspólne spożywanie herbaty uznajemy za zdecydowanie bardziej odpowiadający nawiązywaniu głębszych relacji i wyrażaniu sympatii. Ale czy to naprawdę może dziwić ? Ileż to razy parujący napar tworzył sprzyjające warunki dla nawiązywania znajomości, ileż razy wspólna herbata godziła zwaśnione pary? Zastanawiać może jedynie enigmatyczne sformułowanie dotyczące „innych gorących napojów”. Czy chodzi tu o budującą nić porozumienia i sympatii filiżankę gorącej czekolady, kubek grzanego wina, a może szklankę Fervexu ? Trudno odgadnąć&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Yerba mate afrodyzjakiem&#8230;?</strong><br />
<strong>(Paragwaj)</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-weight: normal;">Napar przygotowywany z ostrokrzewu paragwajskiego pobudza i dodaje energii, a w niektórych regionach Ameryki Łacińskiej uznawany jest za afrodyzjak.  Sławą tą cieszy się od czasu, gdy jak chce legenda, członek jednego z amazońskich plemion wygnany został z wioski za niesubordynacje i ogólną niechęć do pomocy swym pobratymcom. Kara wygnania wiązała się najczęściej ze śmiercią w bezkresnej tropikalnej dżungli. Tym większe było więc zaskoczenie Indian, gdy wiele miesięcy później odnaleźli wygnańca, który całkiem nieźle dawał sobie radę samotnie walcząc o przeżycie. Sam niepokorny współplemieniec przyznał, że wytrwał jedynie dzięki sile jaką dawał mu napój przygotowywany z ostrokrzewu. </span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Rodacy przyjęli go na powrót do wioski, uznając jednocześnie, że skoro Mate pomogło wygnańcowi dokonać rzeczy niemożliwej (związanej z przeżyciem) to i im może pomóc zwalczyć pewne, uciążliwe problemy trapiące głównie starszyznę plemienną (związanych z pożyciem)&#8230; W ten sposób, <a href="http://www.krainaherbaty.pl/yerba-mate/yerba-mate-iq.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/yerba-mate/yerba-mate-iq.html?referer=');">Yerba Mate</a> do dziś sprzedawane jest gdzieniegdzie jako napój pomagając zwalczyć impotencję i wszelkie niedomagania – co ciekawe, tylko u mężczyzn. Na ile jest to prawdą? Może warto spróbować?</p>
<p style="text-align: justify;">Mawia się także, że przed laty mieszkańcy jednego z krajów Ameryki Południowej wykazali się nie lada pragmatyzmem. Obawiając się szybkiego wzrostu cen Mate, zdobywającej coraz większą popularność na całym świecie, postanowili delikatnie przyczynić się do spadku wydatków ponoszonych na ulubiony napój. Dokonali tego w sposób iście szatański, rozpuszczając na cały kontynent plotkę, jakoby spożywanie Yerba Mate powodować miało impotencję. Sztuczka zadziałała. Winiarnie odnotowały zwiększone zainteresowanie swoimi wyrobami, zaś plantatorzy zmuszeni zostali do obniżki cen. Na całe szczęście, dziś każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że Yerba Mate nie ma nic wspólnego z dolegliwościami natury intymnej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Smells like a… Earl Grey.<br />
<span style="font-weight: normal;"><strong>(Francja)</strong></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-weight: normal;"> </span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-weight: normal;">Francuscy producenci perfum od dawna doceniają efekt jaki daje połączenie zapachu wyśmienitej herbaty z odpowiednimi dodatkami piżma i feromonów. Całkiem niedawno (bo przed miesiącem), jedna z firm zajmujących się produkcją wód toaletowych, wypuściła na rynek serię zapachów linii: „Bergamot Tea”, które bezpośrednio nawiązują do znanej i lubianej herbaty <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/earl-grey.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/earl-grey.html?referer=');">Earl Grey</a>. Co ciekawe, jak wiele herbacianych perfum i ten należy do zapachów „unisex”, jednakowo dodających uroku przedstawicielom obu płci. </span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Perfum unoszący się przyjemnym i intensywnym aromatem herbaty nie jest nad Sekwaną niczym nowym. Przed sześciu laty ogromną popularnością cieszyły się zapachy oparte o herbaty zielone. Wszelkiego rodzaju delikatne aromaty jaśminu, wiśni, i cytrusów oprawione w łagodną zieloną świeżość królowały na salonach nie tylko w Paryżu. Użytkowniczki i użytkownicy zgodnie chwalili sobie te kompozycje, wspominając nieraz o działaniu jakie noszony zapach wywierał na przedstawicielkach i przedstawicielach płci przeciwnej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Catuaba płodzi synów.<br />
<span style="font-weight: normal;"><strong>(Brazylia)</strong></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-weight: normal;">Latynoamerykanie mają wyjątkową zdolność do rozpoznawania afrodyzjaków wśród otaczającego ich bogactwa tropikalnej flory. Jest jednak pewna wyjątkowa roślina, o której do dziś plemiona zamieszkujące Brazylię układają pieśni, wychwalając pod zwrotnikowe niebiosa jej właściwości. <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-zdrowotna/catuaba.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-zdrowotna/catuaba.html?referer=');">Catuaba</a>.  Kora tego drzewa od wielu wieków stanowi niezwykły afrodyzjak, który na dobre wpisał się w życie (szczególnie życie intymne) południowoamerykańskich Indian i przybyłych później z Europy mieszkańców Brazylii. Jego niezwykłe właściwości nie tylko podnoszą libido i dodają energii, ale także pozwalają skutecznie walczyć z impotencją. W brazylijskim stanie Minas istnieje w związku z tym powiedzenie: „Do sześćdziesiątki ojciec sam płodzi własnego syna, po sześćdziesiątce płodzi go Catuaba”. </span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Brazylijscy znachorzy wierzą, że dobór odpowiedniego zioła dla zwalczenia odpowiedniej choroby sprowadza się do dopasowania barwy naparu i koloru organu który ma zostać wyleczony. Wywar z Catuaby nabiera czerwonego odcienia, co skłoniło znachorów do leczenia nim chorób serca, krwi i właśnie problemów miłosnych czy erotycznych. Jak potwierdziły później badania naukowe &#8211; zupełnie słusznie!</p>
<p style="text-align: justify;">Na zakończenie, przenosząc się na chwilę do Państwa Środka, wspomnę jedynie, że niedawne badania sugerują pozytywny wpływ składników zawartych w zielonej herbacie na fizyczną wytrzymałość i seksualne apetyty. Czy trudno w to uwierzyć przeglądając wskaźniki demograficzne Chin, w których odmianę zieloną spożywa się przy każdej możliwej okazji?</p>
<p style="text-align: justify;">Herbata to wspaniały napój, który zgodnie ze wszelkimi prawami natury pozwala nam na odnalezienie miłości (rodzącej się w romantycznym aromacie herbaty pitej tylko we dwoje) i na cieszenie się nią, również na poziomie nieco bardziej… przyziemnym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbaciana-milosc.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Herbata na każdą porę roku</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/aktualnosci/herbata-na-kazda-pore-roku.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/aktualnosci/herbata-na-kazda-pore-roku.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 22:13:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[pora roku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=236</guid>
		<description><![CDATA[Chińczycy, od tysiącleci przywiązani do tradycji życia w równowadze z występującymi w naturze siłami, dużą uwagę poświęcali kwestii korelacji między spożywanymi przez siebie napojami a otaczającymi ich okolicznościami przyrody. Nic więc dziwnego, że i herbaciany ceremoniał wzbogacony został o szereg wskazówek dotyczących tego jaki rodzaj herbaty pić należy o danej porze roku. 
Nie było w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2010/01/4seasons.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-239" title="Cztery Pory Roku" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2010/01/4seasons.jpg" alt="" width="300" height="231" /></a>Chińczycy, od tysiącleci przywiązani do tradycji życia w równowadze z występującymi w naturze siłami, dużą uwagę poświęcali kwestii korelacji między spożywanymi przez siebie napojami a otaczającymi ich okolicznościami przyrody. Nic więc dziwnego, że i herbaciany ceremoniał wzbogacony został o szereg wskazówek dotyczących tego jaki rodzaj herbaty pić należy o danej porze roku. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie było w tym zresztą niczego magicznego. Sugestie starożytnych Chińczyków do dziś zaskakują praktycznością podejścia i zgodnością ze współczesnymi badaniami naukowymi.</p>
<p style="text-align: justify;" lang="pl-PL">Jak mawia jedno z porzekadeł powtarzanych do dziś w Państwie Środka: „Zielona herbata należy do lata, czarna do zimy, a Oolong do każdej z pór roku”. Ten najprostszy podział nie jest jednak ani zbyt dokładny, ani zbyt pomocny. Zacznijmy więc od początku.</p>
<p style="text-align: justify;" lang="pl-PL"><span id="more-236"></span>W istocie,  przejrzysty, delikatny napar z liści zielonych odmian wspaniale gasi pragnienie, a wysokie stężenie zawartych w nim aminokwasów pozwala łagodniej znosić upały. Spożywanie go to zresztą jedna z metod polecanych ludziom starszym, których serca narażone są na zwiększony wysiłek spowodowany właśnie wysokimi temperaturami. Schłodzona zielona herbata, jak np. <strong><a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-zielona/sencha-ginkgo.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-zielona/sencha-ginkgo.html?referer=');">Sencha Ginko</a></strong>, na długo pozostawia w ustach i gardle uczucie chłodu i świeżości. Jeśli mimo wszystko nie jesteśmy zwolennikami tego gatunku, to starożytna chińska medycyna zaproponuje nam inne rozwiązanie – herbatę<strong> <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czerwona/milk-oolong.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czerwona/milk-oolong.html?referer=');">Oolong</a></strong>, która – także w wersji schłodzonej – idealnie wpisze się w letnią, słoneczną aurę.</p>
<p style="text-align: justify;" lang="pl-PL">Zimowe chłody i melancholię najszybciej zwalczą herbaty czerwone i czarne. Te pierwsze posiadają właściwości, które według tradycyjnej chińskiej medycyny napełniają człowieka nowymi siłami witalnymi i regenerują jego duszę nie gorzej niż pewien popularny napój ciało i umysł ożywiający. Poza tym, posiadające słodkawy smak odmiany czerwone powodują u pijącego wrażenie przyjemnego i przytulnego ciepła, przywodzącego na myśl wieczór spędzany przy kominku w rodzinnym gronie. Herbata ta wspaniale komponuje się z mlekiem i odrobiną cukru, które pozwalają organizmowi utrzymać ciepłotę ciała na odpowiednim poziomie nawet przy niskich, zimowych temperaturach. Specjaliści podkreślają zaś, że wysoka zawartość protein i cukrów pomaga przyswojeniu i trawieniu tłuszczy.</p>
<p style="text-align: justify;" lang="pl-PL">Gdy nadejdzie wiosna natychmiast powinniśmy zgotować sobie kolekcję herbat aromatycznych.  Cała przyroda wokół budzi się przecież do życia i byłoby niepoważnym oraz dalece niestosownym, by nie podążać za jej przykładem. Można więc śmiało pić mieszanki kwiatowo-owocowe takie jak np. <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-owocowa/mirabelka.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-owocowa/mirabelka.html?referer=');"><strong>Mirabelka</strong></a>. Tego typu herbaty, pachnące, słodkie, a niekiedy lekko kwaskowate, korespondują z kwitnącymi za oknem kwiatami, i coraz śmielej manifestującą swą obecność zielenią.</p>
<p style="text-align: justify;" lang="pl-PL">Jesienią, podobnie jak latem, nadal korzystać możemy z dobrodziejstw Oolong-ów. Pamiętajmy, że pod względem przygotowania suszu zajmują one pośrednie miejsce między odmianami zielonymi i czerwonymi ( mimo że w Polsce zalicza się je do tej właśnie kategorii, w wielu innych krajach uznaje się ją za tzw. herbatę niebieską ). Z tego też powodu Oolong idealnie nadaje się na jesień – porę w której ani zimno, ani gorąco nie dominuje w przyrodzie. Ten rodzaj herbaty pozwala również wspomóc wydalanie zbędnych tłuszczów z organizmu i stymuluje jego pracę. Ciekawy efekt zapewnia podobno mieszanie zielonych i czerwonych herbat&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;" lang="pl-PL">Być może nie warto rezygnować na kolejny rok z ulubionej mieszanki w związku z kartką spadającą z naszego kalendarza. Wiadomo jednak nie od dziś, że różnorodność to klucz nie tylko do dobrego samopoczucia, ale również do wiedzy, która pobudza odkrywczy apetyt na nowe smaki i doznania&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/aktualnosci/herbata-na-kazda-pore-roku.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O łączeniu przyjemności&#8230; czyli herbatki &#8220;z prądem&#8221;</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbatki_z_pradem.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbatki_z_pradem.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 19:11:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=189</guid>
		<description><![CDATA[
Europejczycy znani są ze swej skłonności do folgowania wszelakim przyjemnościom i przeróżnym nałogom. Nie może więc dziwić, że gdy tylko herbata na dobre zagościła w kontynentalnych spiżarniach i kredensach, nasi przodkowie rozpoczęli eksperymenty z tworzeniem nowych, alkoholowo-herbacianych mieszanek.
Próby obejmowały wszelkie rodzaje suszu, choć dość szybko zorientowano się, że najlepszy efekt daje łączenie mocniejszych trunków z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><img class="alignleft size-full wp-image-203" title="Herbatka z prądem..." src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2009/11/kubki.jpg" alt="kubki" width="250" height="188" />Europejczycy znani są ze swej skłonności do folgowania wszelakim przyjemnościom i przeróżnym nałogom. Nie może więc dziwić, że gdy tylko herbata na dobre zagościła w kontynentalnych spiżarniach i kredensach, nasi przodkowie rozpoczęli eksperymenty z tworzeniem nowych, alkoholowo-herbacianych mieszanek.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Próby obejmowały wszelkie rodzaje suszu, choć dość szybko zorientowano się, że najlepszy efekt daje łączenie mocniejszych trunków z herbatą czarną (np. mocną i aromatyczną <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/assam-fftgfop-gentleman.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/assam-fftgfop-gentleman.html?referer=');"><strong>Assam Gentleman</strong></a>). Jako pierwsi odkryli to marynarze Royal Navy tworząc i rozpowszechniając na całym świecie „herbatę z rumem”. Pozostając jeszcze przez chwilę na pokładzie brytyjskich żaglowców wspomnijmy także o grogu. Napój ten, będący mieszaniną rumu lub innego mocnego napoju alkoholowego z wodą, cytryną a nierzadko także herbatą, na mocy królewskiego dekretu obecny był na każdym okręcie Jej Królewskiej Mości przez setki lat. Działo się tak, aż do roku 1970! Każdy członek załogi otrzymywał dzienną porcję napoju w postaci szklanki rumu rozcieńczonej w niemal 4 razy większej ilości wody.</p>
<p style="text-align: justify;">Dopiero długa i burzliwa debata w Izbie Gmin, która odbyła się przed czterdziestu laty zniosła wielowiekową tradycję. Argumentowano, że zwyczaj sprzyja rozprężeniu dyscypliny na pokładach królewskich jednostek. Decyzja ta nie zjednała sobie, jak można było przypuszczać, zbyt wielu zwolenników a do historii przeszła jako „Dzień Czarnej Racji”. Możemy tylko wyobrażać sobie nastrój panujący na brytyjskich okrętach gdy po raz ostatni wydawano marynarzom należną im porcję grogu&#8230;<span id="more-189"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zejdźmy jednak na ląd. Okazuje się, że napar, wzmacniany dodawanym z umiarem alkoholem, zachowuje pozytywne właściwości zdrowotne i pełnię wartości odżywczych. Złośliwi mawiają, że najważniejsze by pamiętać o proporcjach sugerowanych nazwą mieszanki. Herbata z alkoholem nigdy nie powinna przecież stać się alkoholem z herbatą. Jak się okazuje, ta zasada nie jest jednak nieprzekraczalna a przedstawione poniżej przepisy pokazują, że przyjemności można bezkarnie łączyć.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><br />
„Szampańska herbata po rosyjsku”</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Składniki dla 6 osób:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Szklanka mocnej, długo parzonej herbaty (rodzaj wedle uznania), sok z połówki cytryny, skórka z jednej cytryny, butelka rosyjskiego wina musującego (szampańskoje), cukier wedle uznania.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Przygotowanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Świeżo zaparzoną herbatę dosładzamy, dodajemy sok z cytryny i wyciętą w spiralkę (dla lepszego efektu estetycznego) skórkę cytrynową. Tak przygotowanej mieszance pozwalamy przestygnąć i nabrać cytrynowego aromatu. Schłodzoną herbatę przelewamy do dzbanka, dorzucamy jeszcze kilka plasterków cytryny i wlewamy butelkę szampana.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Podawanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Gotowy napój należy spożywać schłodzony. Idealny na spotkania towarzyskie i wesołe świętowanie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Krambambuł”</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Składniki dla 35 (sic!) osób:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Uznajmy, że jest to przepis weselny, stąd tak niespotykana w przepisach kulinarnych miara. Dla tak dużej grupy amatorów tego napoju potrzebować będziemy: 12 herbacianych łyżeczek czarnej herbaty, litr wody, 3 butelki białego wina, 300 do 400 gram cukru, cytrynową skórkę, butelkę araku (lub innego słodkiego, ziołowego likieru).</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Przygotowanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Herbatę gotujemy w litrze wody w sposób tradycyjny. Następnie gotujemy całe wino wraz z cukrem i skórką cytrynową. Na koniec herbatę i winny napar mieszamy z arakiem.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Podawanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Napój można podawać w wersji schłodzonej z lodem lub na gorąco w chłodne zimowe dni.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Herbata z czerwonym winem”</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Składniki dla 1 osoby:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Pół łyżeczki czarnej herbaty (najlepiej klasycznej jak <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html?referer=');"><strong>Yunnan China Black</strong></a>), ok 60 ml czerwonego wina, łyżeczka cukru, cynamon i dwa pączki goździków.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Przygotowanie:<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;">Do wina dodajemy cukier, goździki i cynamon a następnie doprowadzamy mieszankę do wrzenia i przez kilka minut gotujemy. Następnie zaparzamy herbatę w m niewielkiej ilości wody i dodajemy do wina. Pamiętać należy, by zachować proporcję herbaty do wina (3:1). W ten sposób uzyskamy szklankę rozgrzewającego, i dostarczającego niezwykłych wrażeń aromatycznych i smakowych napoju.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Podawanie:<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;">Mieszankę przecedzamy, by pozbyć się cynamonu i goździków i serwujemy na ciepło.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Herbaciany koktajl z rakiją i pieprzem”</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Składniki dla 1 osoby:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Pół szklanki herbaty, 350 ml słodkiego czerwonego wina, 350 ml bałkańskiej rakii, sok z połówki cytryny, 5 stołowych łyżek cukru, ćwierć łyżeczki cynamonu, czarny pieprz.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Przygotowanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli nie dysponujemy słodką, bałkańską rakiją, możemy ją zastąpić (choć z bólem serca i podniebienia) zwykłą słodką wódką. Wino, które poleca się do tego przepisu to czerwony, słodki i mocny trunek pochodzący z Cypru, ale i tu możemy znaleźć odpowiedni surogat. Po należytych zakupach przejdźmy więc do przepisu:</p>
<p style="text-align: justify;">Zaparzoną herbatę należy wymieszać z każdym z alkoholi oraz sokiem z cytryny. Uzyskaną mieszankę słodzimy a całość podgrzewamy dodając do niej odrobinę cynamonu i ziarnka pieprzu (dla lepszego efektu smakowego można je lekko rozgnieść przed wrzuceniem).</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Podawanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Wedle uznania, napój ten podawać można na zimno i na gorąco.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Bałkańska herbata na białym winie”</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Składniki na 6-8 osób:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Butelka wytrawnego białego wina, czarna herbata, miód, sok z cytryny.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Przygotowanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Filiżankę napełniamy do połowy winem i uzupełniamy zaparzoną w tradycyjny sposób herbatą.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Podawanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Do przygotowanego napoju dodajemy wedle gustu miodu i soku cytrynowego.<br />
Smakuje wybornie!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Kiper” czyli w „Herbata z rumem”</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Składniki dla 2 osób:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Szklanka mocnej, czarnej herbaty, szklanka rumu, dwa kawałki cytryny, cukier.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Przygotowanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Dwie szklanki napełniamy do połowy herbatą a następnie rumem. Do gotowego naparu dorzucamy cytrynę i słodzimy wedle uznania.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Podawanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Koniecznie na gorąco, najlepiej w sztormie na pokładzie pełnomorskiego okrętu&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Opowieść”</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Składniki dla 1 osoby:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Pół szklanki herbaty, pół szklanki soku wiśniowego, 20 ml koniaku, 3-4 jabłka, stołowa łyżka cukru.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Przygotowanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Do gorącej herbaty dodajemy podgrzany wiśniowy sok, cukier i koniak. Następnie obrane i drobno pokrojone jabłka wrzucamy do pucharka lub kielicha i zalewamy gotowym napojem.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Podawanie:</span></p>
<p style="text-align: justify;">Gotowy napój w kielichach lub pucharach podajemy na ciepło.</p>
</blockquote>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%; text-decoration: none;" lang="pl-PL" align="justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/porady/herbatki_z_pradem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HerbaThea, czyli dlaczego nie Czaj?</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/herbathea-czyli-dlaczego-nie-czaj.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/herbathea-czyli-dlaczego-nie-czaj.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 09:06:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[chiny]]></category>
		<category><![CDATA[czaj]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[herbathea]]></category>
		<category><![CDATA[nazwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=168</guid>
		<description><![CDATA[Pijąc poranną filiżankę herbaty, rzadko zastanawiamy się skąd słowo „herbata” trafiło do języka polskiego. Polszczyzna może się tu zresztą poszczycić oryginalnością na skalę całej Europy i świata. Dlaczego w naszym języku herbaciany napar nazwano właśnie w ten sposób?
Herbatą określamy w zasadzie trzy rzeczy: gotowy napar, susz herbaciany oraz samą roślinę rodzącą herbaciane liście. W swej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><img class="alignleft size-full wp-image-169" title="Chiny - ojczyzna herbaty" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2009/11/china.jpg" alt="Chiny - ojczyzna herbaty" width="226" height="300" />Pijąc poranną filiżankę herbaty, rzadko zastanawiamy się skąd słowo „herbata” trafiło do języka polskiego. Polszczyzna może się tu zresztą poszczycić oryginalnością na skalę całej Europy i świata. Dlaczego w naszym języku herbaciany napar nazwano właśnie w ten sposób?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Herbatą określamy w zasadzie trzy rzeczy: gotowy napar, susz herbaciany oraz samą roślinę rodzącą herbaciane liście. W swej ojczyźnie, Chinach, herbata posiada setki nazw różniących się w zależności od regionu w którym występuje, rodzaju oraz gatunku. Mamy więc odmiany: <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html?referer=');"><strong>Yunnan</strong></a>, Chicha, Tocha czy <strong><a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czerwona/milk-oolong.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czerwona/milk-oolong.html?referer=');">Oolong</a></strong>.  Mimo to, najczęściej używaną nazwą ( i rozumianą w całym kraju bez względu na dzielące go różnice językowe) jest „Cza”, co znaczy po prostu – „młody listek”. W różnych prowincjach Państwa Środka, słowo to wymawiane jest nieco inaczej, przyjmując czasem formę „Czha” lub „Ccha” a niekiedy „Czaja” lub „Tia”.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaczyna brzmieć znajomo? Jeśli nie jest to przekonujący argument dodam, że o ile świeże liście nazywa się „Cza” a gotowy susz czarnej herbaty „U-cza”, to przygotowany z niego napar zwie się po prostu „Cza-j’em”.</p>
<p style="text-align: justify;">W ten sposób około V w. n.e. powstało słowo, które prąc na zachód zrobiło tam błyskawicznie oszałamiającą karierę. Cała Azja, a potem niemal wszystkie ludy słowiańskie, zaczęły nazywać, przywożony przez karawany ciągnące z dalekiego Wschodu, napój „Czajem”. Niemal wszystkie prócz… Polaków.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-168"></span>W naszej ojczyźnie wykształciła się bowiem nazwa nie mająca odpowiednika w żadnym innym języku i do dziś zdumiewająca przybywających do naszego kraju obcokrajowców. Stanowi ona połączenie słów „Herba” (oznaczającego po łacinie „trawę”) i „Thea” (czyli łacińskiego rzeczowinika oznaczającego herbatę).</p>
<p style="text-align: justify;">Przyczyna nazywania herbacianego napoju właśnie w ten sposób leży w przyzwyczajeniach kulinarnych naszych przodków. Nawykli raczej do łagodnych napojów alkoholowych, jak wino czy miód, z podejrzliwością spoglądali na zaparzane w niewielkich filiżankach liście nieznanej im rośliny. Mimo to, ówcześni medycy i aptekarze doceniali lecznicze właściwości herbaty stosując napar jako lekarstwo. W środowisku lekarskim wykształciła się więc nazwa łacińska, tradycyjnie używana na określanie medykamentów. Nasi dziadowie niemal do końca XVIII wieku nie mogli przekonać się do picia herbaty wyłącznie dla przyjemności. By to zmienić potrzebny był dopiero rozpad kraju i  dominacja rosyjskiej, herbacianej kultury.</p>
<p style="text-align: justify;">Anglicy i Holendrzy natomiast, którzy rozpowszechnili drugą znaną w świecie nazwę herbaty – „tea”, swój pierwszy kontakt z Chinami nawiązali gdy ich statki przybyły do południowo-wschodnich portów Cesarstwa. Nigdzie indziej wpływać zresztą nie mogły, gdyż Imperator kategorycznie zakazał przybyszom z Zachodu zapuszczania się w odleglejsze rejony swego kraju. W goszczących Brytyjczyków portach skrzynie pełne suszu nazywano po prostu „tia” co błyskawicznie zadomowiło się w tym języku przechodząc w znane dziś wszystkim &#8211; „tea”.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Nasz niezwykły pomysł by herbatę nazwać zupełnie inaczej niż reszta świata sprawia niekiedy niemałe zamieszanie wśród polskich producentów, eksportujących ten napój za granice. Nie raz dowiadują się oni, że według zagranicznych konsumentów marką ich herbaty nie jest ich własna, firmowa nazwa, dumnie zdobiąca opakowanie,  ani nawet gatunek suszu lecz&#8230; &#8220;Herbata&#8221; &#8211; wyraz, na tyle oryginalny, że sam w sobie stanowi doskonałą markę&#8230;</em></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/herbathea-czyli-dlaczego-nie-czaj.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyszłość na dnie filiżanki</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/przyszlosc-na-dnie-filizanki.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/przyszlosc-na-dnie-filizanki.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 19:20:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[taseografia]]></category>
		<category><![CDATA[taseologia]]></category>
		<category><![CDATA[wróżby]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=126</guid>
		<description><![CDATA[
Herbata wpływała na losy pojedynczych ludzi i historię całych narodów. To w jaki sposób jej kapryśne liście ułożyły się  na dnie filiżanki władcy starożytnego Cesarstwa  Chińskiego nierzadko rozstrzygało o jego przyszłości&#8230;

Od niepamiętnych czasów ludzkość starała się wykraść przeznaczeniu jego tajemnice. Pragnęliśmy poznać nasze losy aby nauczyć się panować nad nieuchronną przyszłością. By zadośćuczynić temu pragnieniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-130" title="Herbaciane przeznaczenie..." src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2009/09/delme.jpg" alt="question" width="216" height="216" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Herbata wpływała na losy pojedynczych ludzi i historię całych narodów. To w jaki sposób jej kapryśne liście ułożyły się  na dnie filiżanki władcy starożytnego Cesarstwa  Chińskiego nierzadko rozstrzygało o jego przyszłości&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Od niepamiętnych czasów ludzkość starała się wykraść przeznaczeniu jego tajemnice. Pragnęliśmy poznać nasze losy aby nauczyć się panować nad nieuchronną przyszłością. By zadośćuczynić temu pragnieniu stworzono <em>taseografię</em>, zwaną także czasem <em>taseologią</em>. Praktyka ta, znana powszechnie jako wróżenie z fusów, znana była już w starożytnych Chinach, gdzie najprawdopodobniej należy szukać jej źródeł. Na naszym kontynencie, kontynuowana często przez wędrownych Cyganów, cieszyła się popularnością już w Średniowieczu.</p>
<p style="text-align: justify;">Mylą się jednak ci, którzy uważają, że sztuka odkrywania przyszłych zdarzeń z herbacianych fusów wymaga specjalnych predyspozycji lub obecności medium zdolnego do wejścia w posiadanie wiedzy o tym co przyniesie los. Taseografia ze swej natury zakłada bowiem transcendentny związek między herbacianym naparem, a celebrującą jego spożycie osobą. Wróżbita nie czyni więc nic poza interpretacją, którą możemy zająć się przecież prywatnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-126"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Bez względu na osobisty stosunek do tego typu praktyk, warto może czasem choćby  mimochodem, rzucić okiem na to co pozostanie w naszej filiżance? Ot&#8230; tak z najzwyklejszej ciekawości.</p>
<p style="text-align: justify;">Istnieje kilka szkół taseologicznych. Jedne z nich są bardziej, inne mniej dogmatyczne co do zasad którymi należy się kierować podczas przeprowadzania rytuału. Żadna z nich nie określa jednak konkretnego rodzaju herbaty ani też jej odmiany. Ważne jednak by liście były odpowiednio duże, tak by po ułożeniu się we wzór łatwo można było zinterpretować ich znaczenie. Doskonale dla takich praktyk nadają się więc między innymi <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html?referer=');"><strong>Yunnan China Black</strong></a> czy <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/darjeeling-himalayan-ftgfop1.html" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/darjeeling-himalayan-ftgfop1.html?referer=');"><strong>Darjeeling Himalayan</strong></a>, której wielobarwne fusy mogą dodatkowo urozmaicić wróżbę.<a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/yunnan-china-black.html?referer=');"><strong> </strong></a></p>
<p style="text-align: justify;">Przejdźmy więc od słów i podstaw do konkretnych działań. Wybraną herbatę wypijamy spokojnie, delektując się jej smakiem i aromatem. To bardzo ważne. Trzeba bowiem pozwolić sobie na chwilę relaksu i oddać się przyjemności spożywania naparu. Filiżankę należy trzymać w lewej ręce, jako że ta właśnie najbliższa jest naszemu sercu. Pozostawiając odrobinę naparu na dnie filiżanki kręcimy nią mieszając jej zawartość trzykrotnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara i szybko odwracamy stawiając ją dnem do góry na talerzyku. Tradycja nakazuje odczekać około 10 minut a następnie przystąpić do wnikliwej analizy powstałych wzorów.</p>
<p style="text-align: justify;">Swoboda interpretacji jest w tym przypadku dość spora. Możemy ustawiać filiżankę w dowolny sposób byleby tylko naszym oczom ukazało się coś, co przypominało nam będzie jakiś symbol lub kształt. Rączka filiżanki stanowić powinna punkt odniesienia od którego, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, należy odczytywać magiczne symbole. Co będą oznaczały i jak je interpretować?</p>
<p style="text-align: justify;">W tym wypadku mawia się, że to co odnajdziemy najbliżej rączki filiżanki stanowić będzie zapis naszej najbliższej przyszłości. To natomiast, co ułoży się bliżej dna obrazuje wydarzenia, które nastąpią nie szybciej niż za kilka miesięcy. Wróżbici mawiają, że herbata odkrywa nam tajemnice przyszłości nie wybiegające dalej niż w 4 miesiące naprzód. Można więc łatwo określić czas w którym nasza wróżba stanie się rzeczywistością.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo że interpretowane symbole związane są bezpośrednio z osobą która herbatę spożywa i najlepiej rozumiane będą właśnie przez nią samą, przyjęło się kilka tradycyjnych wzorów, charakterystycznych dla każdego. Jeżeli jednemu, dużemu liściowi towarzyszyły będą trzy mniejsze będzie to symbolizowało człowieka. Dwa małe, tworzące trójkąt z jeszcze mniejszym listkiem staną się wyobrażeniem dziecka. Liście w kształcie klucza natomiast, bezwzględnie wskażą nam rodzącą się intrygę lub początek poważnej tajemnicy, która pojawi się w naszym życiu.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie wszyscy wierzymy w magię. Wielu z nas z przymrożeniem oka traktuje historię o wróżbitach i ich rzekomych zdolnościach pozwalających na poznawanie przyszłych zdarzeń. Herbacianą wróżbę można jednak potraktować jako element celebracji picia tego wspaniałego napoju. Może to być dla nas doskonała rozrywka a co ważniejsze, impuls do zastanowienia się nad sobą, swoimi planami i marzeniami. Przyszłość przecież tak często nie leży na dnie filiżanki, lecz w nas samych…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/przyszlosc-na-dnie-filizanki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Legendarny napój</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/legendarny-napoj.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/legendarny-napoj.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 11:29:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=85</guid>
		<description><![CDATA[Historia naparów i ich powstawania to najczęściej ciąg niebywałych przypadków, dzięki którym dziś możemy cieszyć się szalonym bogactwem odmian, smaków i właściwości. Możemy także podziwiać niezwykłe mity i podania, które zrodziły się by opisać narodziny tak ważnego dla ludzkości napoju.
Dla odmiany zaczniemy od kawy, której pobudzające właściwości odkrył, jak chce legenda, pewien pasterz. Zauważył on, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><img class="alignleft size-full wp-image-90" title="Legendarny napój" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2009/08/teapot.jpg" alt="Legendarny napój" width="246" height="180" />Historia naparów i ich powstawania to najczęściej ciąg niebywałych przypadków, dzięki którym dziś możemy cieszyć się szalonym bogactwem odmian, smaków i właściwości. Możemy także podziwiać niezwykłe mity i podania, które zrodziły się by opisać narodziny tak ważnego dla ludzkości napoju.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dla odmiany zaczniemy od kawy, której pobudzające właściwości odkrył, jak chce legenda, pewien pasterz. Zauważył on, że jego owce wyjątkowo upodobały sobie liście i owoce krzewów porastające skaliste zbocza gór na których pasły się jego stada. Zadziwiała go niezwykła szybkość i zwinność z jaką poruszały się zwierzęta uraczone tą tajemniczą rośliną. Sam również postanowił spróbować. Tak odkryto kawę. Naprawde niezwykłe historie odnajdziemy jednak w tych kulturach które kwitły w cieniu herbacianych drzew i krzewów.</p>
<p style="text-align: justify;">Hindusi od wieków przekazują sobie opowieść, która nie tylko tłumaczy pochodzenie herbaty ale czyni ją również napojem mistycznym. Powiada się, że żyjący przed setkami lat fakir imieniem Dżarma postanowił poświęcić się siedmioletnim medytacjom, odmawiając sobie jednocześnie snu. Nie było to jednak zadaniem łatwym i mimo szczerej wiary i żarliwego zapału siły coraz wyraźniej opuszczały świętego męża. Niemal zasypiając rozpaczliwie schwycił gałęzie krzewu pod którym oddawał się swoim przemyśleniom.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-85"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Senność morzyła go jednak nieustannie i Dżarma z rezygnacją opadł na ziemię trzymając w zaciśniętej dłoni kilka liści które zerwał próbując utrzymać równowagę. Fakir włożył je sobie do ust i zaczął powoli żuć, sądząc, że odwróci to jego uwagę od uporczywego zmęczenia. Z nagła ogarnęła go niebywała jasność umysłu, a zmysły niemłodego już człowieka stały się ostrzejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Zmęczenie zupełnie zniknęło i pogrążonemu w medytacji Dżarmie udało się wytrwać siedem bezsennych lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Współcześni lekarze uporczywie twierdzący, że człowiek pozbawiony snu przez dwa tygodnie umiera nie przyklasnęli by chyba tej historii. Taki jest jednak urok legend, że nie sposób konfrontować prawd w nich zawartych z faktami naukowymi. Liście jakiego rodzaju herbaty tak znakomicie wpłynęły na naszego fakira? Tego nie wiemy. Być może były to liście drzewa porastającego dziś ogrody położone u stóp niebotycznych Himalajów, w północnych Indiach? Tam, w dolinie wijącej się wśród słonecznych zboczy Brahmaputry od dawien dawna pielęgnuje się drzewa rodzące liście niezwykłej odmiany <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/assam-fftgfop-gentleman.html" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/assam-fftgfop-gentleman.html?referer=');">herbaty zwanej Assam</a>. Świeża i krótko parzona wspaniale orzeźwia i pobudza. Rozjaśnia myśli i poprawia nastrój. Sami Hindusi zwykli ją jedynie słodzić, słusznie twierdząc, że doskonałości nie potrzeba dodatkowej oprawy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wróćmy jednak do legend i podań. Chińczycy z dumą przekonują, że ich ojczyzna jest także ojczyzną herbaty. Podkreślają to przekazywaną z upodobaniem historią o cesarzu Czen Nan, rządzącym Państwem Środka przed 5 tysiącami lat. Władca znany był ze swego zamiłowania do samotnych przechadzek wśród bajecznej roślinności porastającej jego pałacowy ogród. W tych odległych czasach, medycy cesarscy radzili gotować wodę i aromatyzować ją za pomocą rozlicznych roślinnych dodatków. Nikomu nie mogło jednak przyjść do głowy, by do czary „Posłańca Niebios” – jak nazywano cesarza, wrzucać zwykłe liście. Dopomóc miał więc przypadek. Gdy Dostojny Pan spoczął pod jednym z drzew nagły powiew wiatru strącił z jego gałęzi liść który łagodnie opadł wprost do naczynia z wrzącą wodą. Jak za dotknięciem magicznej różdżki, woda nabrała mocnego, złotobrązowego koloru. Władca patrzył na to wszystko z zachwytem, pewny boskiego pochodzenia tak niezwykłego wiatru, jak samego naparu. Zachwycił go lekko cierpki smak i pobudzające właściwości nowego napoju. Tak też odkryto herbatę.</p>
<p style="text-align: justify;">Może w tym tkwić wiele prawdy, jako że przez wiele kolejnych wieków przynajmniej niektóre z rodzajów herbat uważano za godne jedynie cesarskiego podniebienia. Za złamanie tabu skazywano na śmierć, a wyroki bezlitośnie wykonywano.</p>
<p style="text-align: justify;">Na drugiej półkuli, wśród rosnących na nieprzyjaznych południowoamerykańskich ziemiach krzewach również powstawały niezwykłe opowieści. Ich tematem był napój przygotowywany z liści rośliny zwanej ostrokrzewem paragwajskim – słynna <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-zdrowotna/yerba-mate-guarana.html" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-zdrowotna/yerba-mate-guarana.html?referer=');">Yerba Mate</a>. Jest to legenda plemienia Guarani, zamieszkującego pogranicze Paragwaju i Argentyny. Przed wieloma laty, jego członkowie uprawiali ziemię wydartą potężnej puszczy. Gleba jednak jałowiała i po pewnym czasie cała wioska ruszać musiała dalej w poszukiwaniu żyznych terenów. I tym razem nadszedł więc czas wędrówki. Pewien stary Indianin, schorowany i zmęczony odmówił jednak podróży, prosząc by zostawiono go na miejscu. Najmłodsza z jego córek, piękna Jara, rzuciła się do stóp ojca i mimo jego namów zdecydowała się z nim pozostać. Guarani ruszyli więc dalej, nie bez żalu pozostawiając za sobą swych pobratymców.</p>
<p style="text-align: justify;">Taka niezwykła miłość musiała zostać wynagrodzona. Pewnego dnia nieznany szaman zawitał do domu Jary pytając co może uczynić by była szczęśliwa. Dziewczyna nie wahając się odparła, że ma wszystko co do szczęścia jej potrzeba. Szaman jednak nie ustępował – Chciałabyś nowych sił i zdrowia dla Twego ojca, byście razem mogli dotrzeć do naszego plemienia. – stwierdził, w sobie tylko znany sposób czytając w jej myślach. Nie czekając na jej odpowiedź podarował jej wiecznie zieloną roślinę, którą kazał zasadzić a następnie ususzyć kilka liści i przygotować z nich napój. Jak chce legenda, mała sadzonka pachnieć miała dobrocią, którą przejęła od samej Jary.  Nie trudno domyślić się zakończenia tej historii. Ojciec po pewnym czasie ozdrowiał i nabrał sił by kontynuować podróż. Natomiast uradowani współplemieńcy zachwycili się wspaniałym napojem który pokazała im Jara. Tak też Yerba Mate zaczęła podbijać cały kontynent.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie te historie podkreślają tylko rolę jaką herbata pełni w budowaniu kultur, cywilizacji i stylu życia. Jest to zresztą niezwykły fenomen. Niewiele jest bowiem napojów czy dań owianych tak wieloma mitami, legendami i opowieściami.</p>
<p style="text-align: justify;">Zastanówmy się przez chwilę, czy znamy jakąś legendę dotyczącą naszego narodowego napoju&#8230;?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/legendarny-napoj.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Samowary, kawior i długie zimowe wieczory</title>
		<link>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/samowary_kawior_wieczory.html</link>
		<comments>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/samowary_kawior_wieczory.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2009 08:33:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.krainaherbaty.pl/?p=50</guid>
		<description><![CDATA[Istnieją kultury dla których herbata jest czymś więcej, niż jedynie aromatycznym dodatkiem do posiłku, lub wymówką pozwalającą na kilkuminutową przerwę w obowiązkach. Rozpoczynamy cykl artykułów poświęconych różnym tradycjom herbacianym. Zaczniemy nie tak znów daleko, bo zaraz za naszymi wschodnimi granicami. Jak piją herbatę Rosjanie?
Obiegowa opinia w centrum zainteresowania naszych wschodnich sąsiadów umiejscawia zupełnie inny napój, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><img class="alignleft size-full wp-image-52" title="samovar" src="http://blog.krainaherbaty.pl/wp-content/uploads/2009/07/samovar.jpg" alt="samovar" width="191" height="207" />Istnieją kultury dla których herbata jest czymś więcej, niż jedynie aromatycznym dodatkiem do posiłku, lub wymówką pozwalającą na kilkuminutową przerwę w obowiązkach. Rozpoczynamy cykl artykułów poświęconych różnym tradycjom herbacianym. Zaczniemy nie tak znów daleko, bo zaraz za naszymi wschodnimi granicami. Jak piją herbatę Rosjanie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Obiegowa opinia w centrum zainteresowania naszych wschodnich sąsiadów umiejscawia zupełnie inny napój, który z herbatą dzielić może najwyżej naczynie w którym jest podawany. I oczywiście, nie jest to zupełną nieprawdą. Wódka jest ważna dla rosyjskiej kultury, ale częstowanie nią to częściej sposób na okazanie raczej gościnności aniżeli szczególnej sympatii czy silniejszych uczuć. Dopiero zaproszenie na herbatę należy traktować jako wydarzenie o wyjątkowym charakterze. Ten swoisty rytuał przejścia, zarezerwowany jest dla przyjaciół oraz obecnych i przyszłych członków rodziny. Bywa też zawoalowanym sposobem zasugerowania chęci przyjęcia w jej szeregi. Gdy więc rosyjska gospodyni zaprosi gości na wspólny posiłek, będzie dla niej ogromnym <em>faux pass</em> jeśli nie zaproponuje im poobiedniej herbaty.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-50"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy pierwsze transporty z Chin i Mongolii zaczęły w XVII wieku docierać na Ziemię Carów, Rosjanie nazwali przywożony na wielbłądach susz herbatą karawanową. Była to mieszanka odmian czarnych lub Oolong, która w trakcie długiej, niekiedy 18 miesięcznej podróży, przesiąkała zapachem obozowych ognisk i orientalnym aromatem tysięcy kilometrów. Dziś również produkuje się ten rodzaj herbaty, choć oczywiście w zupełnie inny sposób. Jedną ze smaczniejszych kompozycji jest mieszanka czarnej herbaty Keemun z odrobiną białej Pai Mu Tan, którą znaleźć można także w KrainieHerbaty.pl. Okraszona dymną nutką <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/rosyjska-karawana.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/rosyjska-karawana.html?referer=');">Rosyjska Karawana</a> to napój wspaniale wspomagający trawienie, zwłaszcza po obfitych posiłkach.</p>
<p style="text-align: justify;">Skoro zaś przeszliśmy do tematów kulinarnych, to zaznaczyć trzeba, że sednem ceremoniału picia rosyjskiej herbaty są dodatki. Jeden z najpopularniejszych sposobów radzi położyć sobie odrobinę dżemu lub konfitury na języku a potem małymi łyczkami sączyć aromatyczny napar. Zamiast dżemu można użyć także np. kostki czekolady. Latem herbatę serwuje się ze świeżymi owocami. Niektórzy Ukraińcy lubią natomiast po wypiciu ostatniej kropli zagryźć plasterek cytryny. Pomaga to w zwalczaniu osadu, który może gromadzić się na zębach przy częstym spożywaniu mocnej, czarnej herbaty.</p>
<p style="text-align: justify;">Nierzadko na talerzykach spotyka się dodatki w postaci kawałków sera i pokrojonych kiełbasek podawanych niekiedy w formie koreczków.  Typowo rosyjską przekąską herbacianą jest kawałek chleba z kawiorem. Wspaniale smakuje i doskonale łączy się z herbatą!</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli ktoś nadal nie daje się przekonać do znaczenia jakie na Wschodzie przypisuje się herbacie dodam, że wiele biur i zakładów tradycyjnie przerywa pracę by umożliwić swoim pracownikom delektowanie się tym napojem. Wschodni <em>Five O’clock </em>zaczyna się jednak nie o piątej lecz około godziny 15 i trwa mniej więcej 20 minut.</p>
<p style="text-align: justify;">Herbata zadomowiła się także w języku. <em>Czajewyje</em>, czyli w wolnym tłumaczeniu – herbaciane,  to rosyjski odpowiednik napiwku.  Co kraj to obyczaj – ciśnie się na usta. W Polsce niełatwo byłoby wyobrazić sobie kelnera wydającego dodatkowo zarobione pieniądze właśnie na herbatę.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak zostało wspomniane, <em>Czaj</em> serwuje się zwykle po posiłkach. Rosjanie używają do jego przygotowania nieśmiertelnego samowara. Urządzenie to, jak wskazuje nazwa, ma za zadanie utrzymywać wodę w stanie ciągłego wrzenia. Herbatę w postaci bardzo silnej esencji przyrządza się zupełnie osobno w specjalnych czajniczkach. Następnie szklankę lub filiżankę zapełnia się nią w jednej trzeciej i dodaje wody. Herbata jest od razu gotowa do picia, gdyż wrzątek szybko traci temperaturę w kontakcie z chłodniejszą esencją.</p>
<p style="text-align: justify;">Rosjanie mawiają, że właśnie zaproszenie na herbatę najszybciej odkrywa przed gospodarzami duszę człowieka. Należy pamiętać, że jeśli zostaniemy ugoszczeni herbatą, to powinniśmy wykazać się cierpliwością i spokojem. Tradycją są bowiem długie, kilkugodzinne rozmowy towarzyszące jej spożywaniu. Nic w tym dziwnego. Każdemu kto poznał klimat rosyjskich zim trudno sobie wyobrazić przyjemniejsze zajęcie niż delektowanie się doskonałą herbatą w mroźny wieczór. Dlatego też nie należy się śpieszyć. Zbyt wczesne wyjście to najłatwiejszy sposób na zrażenie do siebie gospodarzy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/samowary_kawior_wieczory.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
