Europejczycy znani są ze swej skłonności do folgowania wszelakim przyjemnościom i przeróżnym nałogom. Nie może więc dziwić, że gdy tylko herbata na dobre zagościła w kontynentalnych spiżarniach i kredensach, nasi przodkowie rozpoczęli eksperymenty z tworzeniem nowych, alkoholowo-herbacianych mieszanek.
Próby obejmowały wszelkie rodzaje suszu, choć dość szybko zorientowano się, że najlepszy efekt daje łączenie mocniejszych trunków z herbatą czarną (np. mocną i aromatyczną Assam Gentleman). Jako pierwsi odkryli to marynarze Royal Navy tworząc i rozpowszechniając na całym świecie „herbatę z rumem”. Pozostając jeszcze przez chwilę na pokładzie brytyjskich żaglowców wspomnijmy także o grogu. Napój ten, będący mieszaniną rumu lub innego mocnego napoju alkoholowego z wodą, cytryną a nierzadko także herbatą, na mocy królewskiego dekretu obecny był na każdym okręcie Jej Królewskiej Mości przez setki lat. Działo się tak, aż do roku 1970! Każdy członek załogi otrzymywał dzienną porcję napoju w postaci szklanki rumu rozcieńczonej w niemal 4 razy większej ilości wody.
Dopiero długa i burzliwa debata w Izbie Gmin, która odbyła się przed czterdziestu laty zniosła wielowiekową tradycję. Argumentowano, że zwyczaj sprzyja rozprężeniu dyscypliny na pokładach królewskich jednostek. Decyzja ta nie zjednała sobie, jak można było przypuszczać, zbyt wielu zwolenników a do historii przeszła jako „Dzień Czarnej Racji”. Możemy tylko wyobrażać sobie nastrój panujący na brytyjskich okrętach gdy po raz ostatni wydawano marynarzom należną im porcję grogu… Przeczytaj Całość »