Bądź na bieżąco - RSS

Herbaciana miłość

Luty 2nd, 2010 Kategoria Historia, Kultura, Porady

W pierwszym numerze Herbacianego Newslettera zwracałem uwagę na ogromny udział herbaty w kształtowaniu się naszej kultury, bez względu na szerokość geograficzną, rasę czy religię. Napar z listowia zdołał się także wedrzeć w nasze życie miłosne, nierzadko wraz z nami wędrując od spojrzeń rzucanych nieśmiało znad filiżanki do samych progów przytulnych sypialni.

Jak więc postrzegają herbaciano-miłosne i erotyczno-herbaciane relacje różne kultury i cywilizację? Oto garść miłosnych ciekawostek, unoszących się nad parującymi imbrykami…

Filiżanka przed, po czy… zamiast?
(Wielka Brytania)

Firma YouGov zajmująca się badaniem opinii publicznej w Wielkiej Brytanii przeprowadziła ostatnio interesującą ankietę, dotyczącą randkowych preferencji obywateli Zjednoczonego Królestwa. Poproszono 541 singli o ustosunkowanie się do następującego zdania:

„Jeśli ktoś z kim umówiłem/umówiłam się na pierwszą randkę spodoba mi się podczas jej trwania, to wolałbym/wolałabym raczej zakończyć to spotkanie wypiciem wspólnej filiżanki herbaty, kawy lub innego gorącego napoju, niż spędzeniem z nim/nią nocy” .

Wyniki ankiety zaskoczyły wszystkich. 45 % respondentów „zdecydowanie zgodziło się” z przedstawioną opinią, podczas gdy jedynie 6 % wykazało „zdecydowany sprzeciw”. 17 % optowało za „zgodą” a jedynie 11 % „nie zgadzało się”. Warto dodać, że poparcie dla wieczornej herbatki wśród mężczyzn w wieku od 18 do 24 lat było dwukrotnie wyższe niż pogląd przeciwny!

Jak widać, nastrój jaki stwarza wspólne spożywanie herbaty uznajemy za zdecydowanie bardziej odpowiadający nawiązywaniu głębszych relacji i wyrażaniu sympatii. Ale czy to naprawdę może dziwić ? Ileż to razy parujący napar tworzył sprzyjające warunki dla nawiązywania znajomości, ileż razy wspólna herbata godziła zwaśnione pary? Zastanawiać może jedynie enigmatyczne sformułowanie dotyczące „innych gorących napojów”. Czy chodzi tu o budującą nić porozumienia i sympatii filiżankę gorącej czekolady, kubek grzanego wina, a może szklankę Fervexu ? Trudno odgadnąć…

Yerba mate afrodyzjakiem…?
(Paragwaj)

Napar przygotowywany z ostrokrzewu paragwajskiego pobudza i dodaje energii, a w niektórych regionach Ameryki Łacińskiej uznawany jest za afrodyzjak.  Sławą tą cieszy się od czasu, gdy jak chce legenda, członek jednego z amazońskich plemion wygnany został z wioski za niesubordynacje i ogólną niechęć do pomocy swym pobratymcom. Kara wygnania wiązała się najczęściej ze śmiercią w bezkresnej tropikalnej dżungli. Tym większe było więc zaskoczenie Indian, gdy wiele miesięcy później odnaleźli wygnańca, który całkiem nieźle dawał sobie radę samotnie walcząc o przeżycie. Sam niepokorny współplemieniec przyznał, że wytrwał jedynie dzięki sile jaką dawał mu napój przygotowywany z ostrokrzewu.

Rodacy przyjęli go na powrót do wioski, uznając jednocześnie, że skoro Mate pomogło wygnańcowi dokonać rzeczy niemożliwej (związanej z przeżyciem) to i im może pomóc zwalczyć pewne, uciążliwe problemy trapiące głównie starszyznę plemienną (związanych z pożyciem)… W ten sposób, Yerba Mate do dziś sprzedawane jest gdzieniegdzie jako napój pomagając zwalczyć impotencję i wszelkie niedomagania – co ciekawe, tylko u mężczyzn. Na ile jest to prawdą? Może warto spróbować?

Mawia się także, że przed laty mieszkańcy jednego z krajów Ameryki Południowej wykazali się nie lada pragmatyzmem. Obawiając się szybkiego wzrostu cen Mate, zdobywającej coraz większą popularność na całym świecie, postanowili delikatnie przyczynić się do spadku wydatków ponoszonych na ulubiony napój. Dokonali tego w sposób iście szatański, rozpuszczając na cały kontynent plotkę, jakoby spożywanie Yerba Mate powodować miało impotencję. Sztuczka zadziałała. Winiarnie odnotowały zwiększone zainteresowanie swoimi wyrobami, zaś plantatorzy zmuszeni zostali do obniżki cen. Na całe szczęście, dziś każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że Yerba Mate nie ma nic wspólnego z dolegliwościami natury intymnej.

Smells like a… Earl Grey.
(Francja)

Francuscy producenci perfum od dawna doceniają efekt jaki daje połączenie zapachu wyśmienitej herbaty z odpowiednimi dodatkami piżma i feromonów. Całkiem niedawno (bo przed miesiącem), jedna z firm zajmujących się produkcją wód toaletowych, wypuściła na rynek serię zapachów linii: „Bergamot Tea”, które bezpośrednio nawiązują do znanej i lubianej herbaty Earl Grey. Co ciekawe, jak wiele herbacianych perfum i ten należy do zapachów „unisex”, jednakowo dodających uroku przedstawicielom obu płci.

Perfum unoszący się przyjemnym i intensywnym aromatem herbaty nie jest nad Sekwaną niczym nowym. Przed sześciu laty ogromną popularnością cieszyły się zapachy oparte o herbaty zielone. Wszelkiego rodzaju delikatne aromaty jaśminu, wiśni, i cytrusów oprawione w łagodną zieloną świeżość królowały na salonach nie tylko w Paryżu. Użytkowniczki i użytkownicy zgodnie chwalili sobie te kompozycje, wspominając nieraz o działaniu jakie noszony zapach wywierał na przedstawicielkach i przedstawicielach płci przeciwnej.

Catuaba płodzi synów.
(Brazylia)

Latynoamerykanie mają wyjątkową zdolność do rozpoznawania afrodyzjaków wśród otaczającego ich bogactwa tropikalnej flory. Jest jednak pewna wyjątkowa roślina, o której do dziś plemiona zamieszkujące Brazylię układają pieśni, wychwalając pod zwrotnikowe niebiosa jej właściwości. Catuaba.  Kora tego drzewa od wielu wieków stanowi niezwykły afrodyzjak, który na dobre wpisał się w życie (szczególnie życie intymne) południowoamerykańskich Indian i przybyłych później z Europy mieszkańców Brazylii. Jego niezwykłe właściwości nie tylko podnoszą libido i dodają energii, ale także pozwalają skutecznie walczyć z impotencją. W brazylijskim stanie Minas istnieje w związku z tym powiedzenie: „Do sześćdziesiątki ojciec sam płodzi własnego syna, po sześćdziesiątce płodzi go Catuaba”.

Brazylijscy znachorzy wierzą, że dobór odpowiedniego zioła dla zwalczenia odpowiedniej choroby sprowadza się do dopasowania barwy naparu i koloru organu który ma zostać wyleczony. Wywar z Catuaby nabiera czerwonego odcienia, co skłoniło znachorów do leczenia nim chorób serca, krwi i właśnie problemów miłosnych czy erotycznych. Jak potwierdziły później badania naukowe – zupełnie słusznie!

Na zakończenie, przenosząc się na chwilę do Państwa Środka, wspomnę jedynie, że niedawne badania sugerują pozytywny wpływ składników zawartych w zielonej herbacie na fizyczną wytrzymałość i seksualne apetyty. Czy trudno w to uwierzyć przeglądając wskaźniki demograficzne Chin, w których odmianę zieloną spożywa się przy każdej możliwej okazji?

Herbata to wspaniały napój, który zgodnie ze wszelkimi prawami natury pozwala nam na odnalezienie miłości (rodzącej się w romantycznym aromacie herbaty pitej tylko we dwoje) i na cieszenie się nią, również na poziomie nieco bardziej… przyziemnym.

Napisz Komentarz